Wyspy Kanaryjskie pod wodą
U mnie dziś na śniadanie smażony banan, a u was?
Powitał mnie dziś filmik [00:02:37], wykonany przez kanaryjską firmę Aquawork, specjalizującą się w kręceniu wszystkiego, co pod wodą.
Totalne kanaryjskie dno… (więcej…)
U mnie dziś na śniadanie smażony banan, a u was?
Powitał mnie dziś filmik [00:02:37], wykonany przez kanaryjską firmę Aquawork, specjalizującą się w kręceniu wszystkiego, co pod wodą.
Totalne kanaryjskie dno… (więcej…)
Życie. Z dedykacją dla źrenicożercy, jeśli to były jednak źrenice kozy, to sorry, ale to chyba niewiele zmienia.
A tak sobie chciałam polecić – muzyka dziwna, fusion, muzyka świata, mieszanka niewiadomoczego – fajna. Prosto od sąsiadów z Teneryfy, grupa o zmylającej nazwie Karlovy Vary. W piątek o 21.30 koncertują przed wejściem do Escuela Encantada w El Paso, wjazd jak zwykle 5eur. Enjoy 🙂
Okej, po luzackim charakterze poprzedniego wpisu, zmuszonam ponownie spiąć – bez premedytacji i niechętnie – atmosferę. Gdybym nie doniosła, uznałabym się za marnego blogera.
Jakby było mało po ostatnich dwóch lapalmowych pożarach, niedawno dopiero uspokojonych, grymasik zmartwienia marszczy opalone czoła kanaryjczyków. Otóż obgryzając paznokcie patrzymy co się dzieje z huraganem Gordon, który w tej chwili kieruje się nad północny Atlantyk. Tropikalna burza niedawno zamieniła się w huragan kategorii pierwszej skali o mądrej nazwie Saffir-Simpson, która owych kategorii przewiduje pięć. (więcej…)
“Idziemy do miasta (¿vamos a la ciudad?) do jakiejś knajpki?” – rzekł do mnie kolega lat temu parę na początku mego pobytu lapalmowego, gdy siedzieliśmy sobie na przystanku guaguowym w mym ówczesnym miasteczku zamieszkania, El Paso. Z istotnym niezrozumieniem spojrzałam na niego, myśląc, “ale co ty pitolisz?” Oto jesteśmy sobie w centrum miasta i pytasz się mnie, czy pójdziemy może do centrum miasta. Trochę jak dzielenie przez zero?
Uznałam, że pewnie coś nie tak z moim hiszpańskim, więc odzwierciedlając werbalnie moje zdumienie, uciekłam w inny fakt – “przecież tu nie ma ani jednej knajpy”. Odbitą do mnie piłeczką okazał się wyraz twarzy, który zrozumieć mogłam tylko jako “ale co ty pitolisz?”, tyle, że przebijające moje wcześniejsze zdumienie czterokrotnie. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że w palmeryjskim rozumieniu świata “idziemy do miasta¨ to nie, jak w polskim, udanie się do centrum miasta, w którym się aktualnie jest, lub w okolicach którego się jest. W palmeryjskiej nomenklaturze Miasto (ciudad) = Santa Cruz de La Palma. Kropka. W zależności od pochodzenia lub miejsca zamieszkania palmeryjczyka, może mu też chodzić o Los Llanos. A el Paso w każdym wypadku to miasteczko, czyli pueblo, zupełnie inna bajka. (więcej…)
38 minut kanaryjskiej ekstazy timelapsowo-slow motionowej, czyli szykują fajny film dokumentalny. Trailer w sam raz na obejrzenie z miętowym mojito w ręce po piątkowej pracy, a przed przystąpieniem do weekendu. http://vimeo.com/3846698 Jarać się. 😉
Ludzie!!! Jara się nam całkiem konkretnie środek wyspy. Cabildo, czyli wyspiarskie szefostwo, ogłosiło stan zagrożenia numer dwa. Ewakuowano około 100 osób. W powietrzu mocno czuć spaleniznę a niebo zrobiło się pomarańczowe niczym w ostatnich scenach Armagedonu, którego nigdy nie widziałam, ale fajnie brzmi.
Ogień wybuchł dziś koło 12tej, blisko Centrum Turystycznego Centro de Visitantes de la Caldera. Rozprzestrzenia się w kierunku Las Manchas i Tacande i na razie nie jest pod kontrolą.
(więcej…)
Siły i Korpusy Bezpieczeństwa Państwowego Królestwa Hiszpanii poszukiwały wczoraj dwójki niezydentyfikowanych mężczyzn w kapturach, którzy z obiektem przypominającym broń napadli na jubilera w San Pedro. O 17.30 (!) zwinąwszy część złota i innych skarbów, udali się pieszo do swojego niebieskiego samochodu (!) gdzie czekała na nich kobieta (!) i odjechali. Dowiedz się więcej
Patrząc się bezmyślnie na polskie drzewo, naszła mnie dość uniwersalna obserwacja.
A jednak nie będzie lotów z Warszawy na La Palmę. Itaka ogłosiła pisemnie swoją decyzję o odwołaniu cotygodniowego lotu, uzgodnionego z wyspą na pierwszy, dziewiczy sezon. Lot miał wozić co tydzień 189 spragnionych bananów i palm Polaków, tymczasem Itaka na całe lato sprzedała tylko 140 biletów.
Poza tym lotnisko na La Palmie jest za małe na nasze polskie mocarne samoloty, a podstawienie mniejszego zwiększyłoby koszty o 20%. Fakt, lapalmowe lotnisko nie spełnia europejskich norm długości lądowiska, ale jakoś niemieckim samolotom to nie przeszkadza. (więcej…)