Kruk

Co lata po La Palmie

Moja lapalmania jest fajna, bo jest niszowa. Lubię niszowość, nietypowość, rzeczy na uboczu, ścieżki mało uczęszczane, uliczki boczne, dobre piosenki z trzystoma wyświetleniami na Youtube. Do tego to całkiem wygodne i ego łechcące, bo jak się zna na czymś mało znanym, to się nie ma konkurencji i od razu jest się w danej materii  ekspertem. Moja kariera komiksowa jest dużo trudniejsza, bo komiksiarzy, ich znawców i ich “znawców” jest dużo, a lapalmaniaków nie.
Okazuje się jednak, że ktoś mnie przebił. Bo Paweł zna się na… ptakach La Palmy. To nisza w niszy, drugi poziom zaniszowania – metanisza. Po przeczytaniu wiedzieć będziecie rzeczy, o których wie 0,0008% promila setnego dziesiętnego kawałeczka ludzi, którzy nie dość, że a) mają komputer, to jeszcze b) rozumieją język Polski i c) lubią La Palmę. Witaj w gronie elit.

Oddajemy głos Pawłowi. (więcej…)

Recenzja – Itaka, Teneguía Princess, La Palma

La-palma.pl koresponduje z Kasią od miesięcy. Kasia swoją wizytę na wyspie potraktowała bardzo serio i jestem pod wrażeniem jej solidnego przygotowania, z przyjemnością więc udzielałam  jej wszelkich niezbędnych informacji. Kasia w nagrodę podzieli się z Wami jej lapalmową recenzją, tak, żebyście mogli z pierwszej ręki dowiedzieć się, czego się spodziewać, decydując się na pakiet Itaki.

Oto list.

La Palma, czyli spełnione marzenie

Góry

Chciałabym wykrzyknąć „Hurrraaaa!”, ale ograniczę się do wyznania, że – jak w tytule – udało mi się zrealizować z dawna hołubione marzenie, jakim była wizyta na La Palmie. Trafić tam trudniej niż na najbardziej znane Wyspy Kanaryjskie, czyli te mocno oblegane Teneryfę, Gran Canarię, Lanzarote czy Fuerteventurę. Ostatnimi laty na popularności zyskała też przecudna La Gomera, bo z Teneryfy przeprawa jest relatywnie krótka, a poza tym stanowi ona cel przynajmniej połowy wycieczek z Teneryfy. La Palma (najbardziej ukochana przez niemieckich turystów) traktowana była przez nas (myślę oczywiście o turystach) zgoła po macoszemu. Touroperatorzy, ze swej strony, bali się chyba wylansować wyspę i w rzeczy samej ciężko było zapełnić czartery na tym kierunku. Dopiero latem 2016 r., po nieudanych próbach w 2012 i 2013, ITAKA spróbowała proponując ofertę All inclusive w hotelu Teneguia Princess, która chwyciła „zachwycająco”, dyskwalifikując (jakże niesłusznie!) całą resztę oferowanej bazy hotelowej. (więcej…)

Smażone dynie..

Susza wywarła wielkie spustoszenie

Szybki przegląd ogródka po (i w trakcie) długiej, długiej suszy, z palmeryjczykami odbębniającymi taniec deszczu w roli drugoplanowej. Gwoli dumy, drzewko papajowe kilka lat temu zasiane przeze mnie własnoręcznie, z nasionka zeżartej własnoustnie papai, pielęgnowane starannie w doniczce kilka lat, roślina wsadzona rok temu do ziemi – pierwszy raz owocuje! Jeee. (więcej…)

Wywiad z bananowcem

Bananowiec

Bananowiec

Przygotowując nowy artykuł o bananach, tłumaczyłam sobie piosenkę Horcón Boys, kanaryjski slang w przypadku tego kawałka w paru miejscach jednak mnie po prostu przerósł.

W poszukiwaniu slangowej pomocy wybrałam kumpla, kanaryjczyka do bólu, który kiedyś pracował dwa lata przy uprawie bananów. Korzystając z okazji, podpytałam go o parę bananowych szczegółów, których można się dowiedzieć tylko będąc doświadczonym insajderem.

Jakie są twoje wspomnienia z pracy w bananach?

 

(więcej…)

A kysz, Gordonie

Huragan Gordon

Huragan Gordon

Okej, po luzackim charakterze poprzedniego wpisu, zmuszonam  ponownie spiąć – bez premedytacji i niechętnie – atmosferę. Gdybym nie doniosła, uznałabym się za marnego blogera.

Jakby było mało po ostatnich dwóch lapalmowych pożarach, niedawno dopiero uspokojonych, grymasik zmartwienia marszczy opalone czoła kanaryjczyków. Otóż obgryzając paznokcie patrzymy co się dzieje z huraganem Gordon, który w tej chwili kieruje się nad północny Atlantyk. Tropikalna burza niedawno zamieniła się w huragan kategorii pierwszej skali o mądrej nazwie Saffir-Simpson, która owych kategorii przewiduje pięć. (więcej…)