Post Indianos – dzień-kaco-dobry [video] ;)

Turysta

Turysta próbuje zlać się z tłumem...

Do Los Indianos pozostało jeszcze 364 dni… (choć wg. własnego licznika 349?) Nie chcę zawieść czekających na materiał karnawałowy; biegam bardzo zakręcona; mimo tymczasowego braku netu, załączam materiał filmowo-fotograficzny.

Zlot białasów rozpoczyna się wcześnie rano, ale to opcja dla wytrwałych; większość dociera do Santa Cruz koło 16.00. Z okazji mego zakręcenia dotarłam dopiero o 18, i tu już niespodzianka – pusty autobus w dniu Los Indianos! Opad szczęki – normalnie trzeba czekać sporo w kolejce, w środku siadasz jeśli masz szczęście, w ogóle masz szczęście jeśli autobus się w ogóle zatrzyma 🙂 a po odstaniu kolejki może się okazać, że nie ma dla ciebie miejsca i trzeba czekać dalej. (więcej…)

Karnawałowe żenua

Jak co roku ogłoszono konkurs na plakat karnawałowy S/C 2011, w którym dzielnie, pełna energii i motywacji wzięłam udział. Hasło przewodnie to baśnie/wróżki/fairy tales. W załączniku obejrzeć można tegorocznego zwycięzcę – po lewej. Po prawej mój odrzucony, beznadziejny, zbyt nowoczesny projekt. Za rok projekt karnawałowy narysuję kredkami świecowymi 🙂 A Dowiedz się więcej

Cukierkiem w łeb

Wręczając Królom koperty

Wręczanie Królom kopert

Dla rodziców dzień Trzech Króli musi być niezłym wyzwaniem technicznym – bo gdy pod łóżkiem dzieciaka czeka nowa konsola, na którą trzeba było ciężko harować i oszczędzać –  z listu wręczonego tej samej nocy można się jednak dowiedzieć, że nasz maluch tak naprawdę marzy o klarnecie.  Zgodnie z oficjalną procedurą, kopertę z życzeniami wręcza się Trzem Królom piątego stycznia wieczorem, a już szóstego rano, pod łóżkiem lub w jego okolicy, już czeka na rozpakowanie dostarczona paczka – nawet DHL nie ma takich wyników.

Tylko zaginając czasoprzestrzeń dałoby się cofnąć nietrafiony prezent.  Niegrzeczne dzieci znajdują pod poduszką “słodki węgiel” – mieszankę cukru i wody, która wygląda tak, że nie przyszłoby mi do głowy tego próbować. (więcej…)

Żółw w kozim serze na dziko

Żółw

Fot. Zastawnik

Pewnego dnia, gdy słońce swymi promieniami delikatnie pieściło korony drzew, chwyciłam za płetwy i beznadziejne plastikowe okularki z beznadziejną plastikową rurką i pojechałam pooglądać rybki w morzu – taki tam time-killer. Pływam, pływam, i nagle trafiam na wielki kawał żółwia. Nie wiem, czy to syndrom „taaaaaką rybę złowiłem”, ale stwór miał jakiś metr wielkości.

Niestety, żółwik-bidula zaplątany był w sieci, i chyba długo w nich był, bo pokryte były algami. (więcej…)

Żagloświęta

Pan jakby specjalnie do zdjęcia wlazł

Pan jakby specjalnie do zdjęcia wlazł

Od 16 lat 25 grudnia, dzień narodzin Chrystusa – logicznie! –  świętuje się zlotem żaglowców z pozostałych wysp oraz innych zakątków Europy. Żeglarze, pod prymem Conny Spelbrink, stwierdzili szesnaście lat temu, że rozproszone po wyspach święta są nudne i że w sumie możnaby się spotkać w kupie na La Palmie, po drodze robiąc sobie regaty na trasie Gomera-La Palma. I tak zostało.

Pogoda w była wyjątkowo letnia – w słońcu 26 stopni – i zachęciła wiele osób do masowego opuszczenia domów i spędzenia poranka w marinie Santa Cruz de La Palma. (więcej…)