Cukierkiem w łeb

Wręczając Królom koperty

Wręczanie Królom kopert

Dla rodziców dzień Trzech Króli musi być niezłym wyzwaniem technicznym – bo gdy pod łóżkiem dzieciaka czeka nowa konsola, na którą trzeba było ciężko harować i oszczędzać –  z listu wręczonego tej samej nocy można się jednak dowiedzieć, że nasz maluch tak naprawdę marzy o klarnecie.  Zgodnie z oficjalną procedurą, kopertę z życzeniami wręcza się Trzem Królom piątego stycznia wieczorem, a już szóstego rano, pod łóżkiem lub w jego okolicy, już czeka na rozpakowanie dostarczona paczka – nawet DHL nie ma takich wyników.

Tylko zaginając czasoprzestrzeń dałoby się cofnąć nietrafiony prezent.  Niegrzeczne dzieci znajdują pod poduszką “słodki węgiel” – mieszankę cukru i wody, która wygląda tak, że nie przyszłoby mi do głowy tego próbować. (więcej…)

Żółw w kozim serze na dziko

Żółw

Fot. Zastawnik

Pewnego dnia, gdy słońce swymi promieniami delikatnie pieściło korony drzew, chwyciłam za płetwy i beznadziejne plastikowe okularki z beznadziejną plastikową rurką i pojechałam pooglądać rybki w morzu – taki tam time-killer. Pływam, pływam, i nagle trafiam na wielki kawał żółwia. Nie wiem, czy to syndrom „taaaaaką rybę złowiłem”, ale stwór miał jakiś metr wielkości.

Niestety, żółwik-bidula zaplątany był w sieci, i chyba długo w nich był, bo pokryte były algami. (więcej…)

Żagloświęta

Pan jakby specjalnie do zdjęcia wlazł

Pan jakby specjalnie do zdjęcia wlazł

Od 16 lat 25 grudnia, dzień narodzin Chrystusa – logicznie! –  świętuje się zlotem żaglowców z pozostałych wysp oraz innych zakątków Europy. Żeglarze, pod prymem Conny Spelbrink, stwierdzili szesnaście lat temu, że rozproszone po wyspach święta są nudne i że w sumie możnaby się spotkać w kupie na La Palmie, po drodze robiąc sobie regaty na trasie Gomera-La Palma. I tak zostało.

Pogoda w była wyjątkowo letnia – w słońcu 26 stopni – i zachęciła wiele osób do masowego opuszczenia domów i spędzenia poranka w marinie Santa Cruz de La Palma. (więcej…)

Boże Narodzenie po kanaryjsku

Nasiona palm

Nasiona palmy, częstujcie się

Szopki swego czasu były małymi dziełami sztuki w każdym domu. To bardziej czasochłonna robota niż udekorowanie drzewka. Z lasu zbierało się korę, igły, porosty, paprotki i inne materiały by stworzyć małe góry, pola, drzewka i figurki. Dziś w domach zastąpiły je plastikowe choinki od chińczyka, ale nadal każde miasteczko przygotować musi na placyku swoją szopkę.

Szopki filtrowane są przez kanaryjskie okulary: W szopce takiej w tle widać wulkany, trzech króli spaceruje wśród bananów, Jezus rodzi się nie w szopie a w typowym kanaryjskim domku, brakuje mi w nich tylko ciemnowłosych kobiet w bikini smarujących się olejkiem do opalania. (więcej…)

Pseudopsychosocjologia, czyli jak nie zwariować na małej wyspie

Wymiary La Palmy to w linii prostej ok. 45km x 30km. Dla palmeryjczyków to ich cały świat, z wyraźnymi, przekraczalnymi jedynie samolotem lub promem granicami. Znam ludzi z północy, którzy ostatni raz byli na południu 5 lat temu, a są i tacy, szczególnie starsi ludzie, choć nie jest ich aż tylu, którzy drugiego krańca swojego świata nie widzieli nigdy.

Odległe zakątki

Odległe zakątki

Drugi koniec wyspy jest dla wielu „strasznie daleko”.  Nawet przejechać z jednej strony wyspy na drugą się nie chce, bo daleko. I choć brzmi to dziwnie, jest w tym sporo racji. Bo co z tego, że w linii prostej masz 20 kilometrów, skoro potrzeba dwóch godzin, by serpentynami tę drogę przebyć. A podróż z najodleglejszego El Pcimia do najodleglejszego El Wąchocka, to może być spokojnie 6 godzin – jak z Krakowa nad Bałtyk. Czy da się objechać wyspę w ciągu jednego dnia? Wstając wcześnie, pewnie tak, ale nie znam sadomasochisty, który by się tego podjął. (więcej…)

Duma Palmeryjczyków

Guanczowie

Guanczowie (Benahoaryci)

Mówiąc wprost, Palmeryjczycy, podobnie jak Kanaryjczycy ogółem, są nieco pierdyknięci na punkcie samych siebie. Rozpoczęcie zdania, które przewija się przy każdym zgrupowaniu ludzi, nadto często zaczyna się mantrą „A bo tutaj na La Palmie”, „A bo tu na Wyspach Kanaryjskich”, „U nas na La Palmie”…  Kanaryjczycy nie uważają się za Hiszpanów – i słusznie. Zawsze powtarzam, że Kanary to politycznie Europa, geograficznie Afryka, a mentalnie Ameryka Południowa.

Tak czy owak, z Hiszpanami niewiele mają wspólnego; ani nie mieszkają w choć odrobinę podobnym do Iberyjskiego świecie, i zajmują ich zupełnie inne rzeczy i zmartwienia, a i sposób bycia i charakter mają inny. (więcej…)