Casetas

Casetas

Casetas

Dziś po raz pierwszy będziecie mieli okazję zobaczyć La Palmę pisemnymi oczami Karoliny. Karolinka od lat pięknie pokazuje Wam wyspę swoimi zdjęciami. Podczas edycji powstającego przewodnika turystycznego po La Palmie Karolina trafiła na fragment, w którym wyjaśniam czym jest prawo “ley de costas” – prawo zagrażające istnieniu przybrzeżnych domków zwanych powszechnie casetas. Hej, oczy w dłoń, zapraszam do lektury.

Kinga

 

(więcej…)

Od użerającego się z moją lapalmanią

Magic

(Poniższy tekst przygotował mój luby).

Jadąc na La Palmę po raz pierwszy miałem przewagę w postaci mnóstwa opowieści mojej ukochanej z pięciu lat pobytu na wyspie. Doskonale znajome czytelnikom tego bloga szumy, zlepy i ciągi spod znaku “a na La Palmie” towarzyszyły mi w każdej narracji, niezależnie od okoliczności, bawiąc/ucząc/nudząc¹ – La Palma była w moim życiu tak mocno obecna, że nie sposób było w końcu nie odwiedzić tego miejsca.

 

 

Panorama wybrzeża (kliknij by powiększyć)

Panorama wybrzeża (kliknij by powiększyć)

Prawdę mówiąc byłem dość sceptycznie nastawiony do jej opowieści – jak każdej, która jest przekazem wrażeń, emocji i spostrzeżeń – tak bardzo subiektywnych, tak bardzo uwarunkowanych wieloma zmiennymi – tak bardzo innych od moich własnych. Pragnienie doświadczenia wyspy własnymi zmysłami, weryfikacji opowieści i wejścia na podobną częstotliwość emocji było dość silne, dlatego z radością powitałem chwilę, w której plan wyprawy wszedł w fazę realizacji. (więcej…)

La Palma – grudniowa kontrola jakości

Słońcem łechtane lico

Ostatni raz stopa moja dotknęła cudownej ziemi La Palmy dwa lata temu. Druga zresztą też. Co na pewno zmieniło się od tamtego czasu to łatwość dostępu – dwa lata temu były to linie Norwegian, załapałam się na „bardzo dobry i tani deal” – dziś jest to latający z Londynu EasyJet, gdzie ceny ówczesnego dealu to dzisiejsza normalka.

Wyjazd zapoczątkowały utrzymane w pięknym balansie niespodzianki. Najpierw siadam ja sobie w samolocie, po prawej mam puste miejsce i rzeczę sobie wewnętrznie do swych własnych zwojów: „o, jak fajnie, może nikogo nie będę miała po prawej, będę się mogła położyć na te cztery godziny”. Po paru minutach zastygam z mięśniami twarzy ułożonymi w encyklopedyczną definicję konsternacji, bo dostrzegam wchodzącego do samolotu mojego brata. To nie był zbieg okoliczności. To była misternie przygotowana niespodzianka dla mnie! (zamiast czterogodzinnej ciszy były czterogodzinne śmiechy, bardzo przepraszam pasażerów w okolicach naszych siedzeń, nie zaznaliście przez nas spokoju).

(więcej…)

La Palma jednak pozostanie smakowitym, elitarnym, odludkowym kąskiem

Nie będzie polskich turystów

Nie będzie polskich turystów

A jednak nie będzie lotów z Warszawy na La Palmę. Itaka ogłosiła pisemnie swoją decyzję o odwołaniu cotygodniowego lotu, uzgodnionego z wyspą na pierwszy, dziewiczy sezon. Lot miał wozić co tydzień 189 spragnionych bananów i palm Polaków, tymczasem Itaka na całe lato sprzedała tylko 140 biletów.

Poza tym lotnisko na La Palmie jest za małe na nasze polskie mocarne samoloty, a podstawienie mniejszego zwiększyłoby koszty o 20%. Fakt, lapalmowe lotnisko nie spełnia europejskich norm długości lądowiska, ale jakoś niemieckim samolotom to nie przeszkadza. (więcej…)

Rejs po Wyspach Kanaryjskich: Teneryfa, La Palma, El Hierro, La Gomera – raport pełny, całościowy

Ęgry Kanary, nasz rejs

Ęgry Kanary, nasz rejs

Teneryfa

Teneryfski księżyc delikatnie pieścił swą łuną wilgotny plastik pokładu, gdy z bagażami władowaliśmy się do portowego baru, celem konsumpcji paru kufli Dorady. Mała knajpka nie tylko przeszła test piwny, ale i test kalmarów, więc uznaliśmy, że Teneryfa odfajkowana i następnego dnia z rańca można opuścić port.

Nazajutrz teneryfskie słońce delikatnie muskało swymi promieniami wilgotny plastik pokładu, gdy władowaliśmy się weń z zaopatrzeniem żywnościowo-trunkowym. Adam i Ewa (wówczas jeszcze bez jabłka, węża i grzechu) + Monia popłynęli łódeczką do Santa Cruz de Tenerife, a my w międzyczasie oddajac się w bezlitosne i omylne ręce GPSa, po wielu kółkach, oddaliśmy wynajęty samochód i zrobiliśmy szybki sajtseeing.

Santa Cruz de Tenerife, Teneryfa

Santa Cruz de Tenerife, Teneryfa

Zahaczyliśmy o pchli targ, odbywający się co weekend w przybrzeżnej części miasta, ale powstrzymałam się od kupna jakże atrakcyjnych gadżetów, takich jak ładowarki do nokii z 1997 roku czy sedesu. Brakowało tylko używanych protez, a pewnie, jakby dobrze poszukać, to by się znalazły.

Wypłynęliśmy. Morze było całkiem spoko, a ja tylko modliłam się wewnętrznie, co by takie pozostało – po 2,5 miesięcznym rejsie po Morzu Północnym uważałam się za z lekka wyczuloną na fale powyżej 2 metrów. Płynęliśmy aż do wieczora, przy akompaniamencie grupki delfinów. (więcej…)

Rejs Ęgry Kanary, Raport nr 01

Marina La Palma, jacht Garañón, over! Jakoś tak się wydarzyło, iż opiekuję się lingwistyczno-gastronomiczno-załatwianiowo-przewodniczo w rejsie po kanarach, w raźnym jachchie wypłynęło nas 6 polskiego chłopa i dziewcza, a w tej chwili, pisząc z Mariny na La Palmie, po długiej falistej drodze, jest nas już więcej, a obok dobił drugi Więcej…