Pseudopsychosocjologia, czyli jak nie zwariować na małej wyspie

Wymiary La Palmy to w linii prostej ok. 45km x 30km. Dla palmeryjczyków to ich cały świat, z wyraźnymi, przekraczalnymi jedynie samolotem lub promem granicami. Znam ludzi z północy, którzy ostatni raz byli na południu 5 lat temu, a są i tacy, szczególnie starsi ludzie, choć nie jest ich aż tylu, którzy drugiego krańca swojego świata nie widzieli nigdy.

Odległe zakątki

Odległe zakątki

Drugi koniec wyspy jest dla wielu „strasznie daleko”.  Nawet przejechać z jednej strony wyspy na drugą się nie chce, bo daleko. I choć brzmi to dziwnie, jest w tym sporo racji. Bo co z tego, że w linii prostej masz 20 kilometrów, skoro potrzeba dwóch godzin, by serpentynami tę drogę przebyć. A podróż z najodleglejszego El Pcimia do najodleglejszego El Wąchocka, to może być spokojnie 6 godzin – jak z Krakowa nad Bałtyk. Czy da się objechać wyspę w ciągu jednego dnia? Wstając wcześnie, pewnie tak, ale nie znam sadomasochisty, który by się tego podjął. (więcej…)

Duma Palmeryjczyków

Guanczowie

Guanczowie (Benahoaryci)

Mówiąc wprost, Palmeryjczycy, podobnie jak Kanaryjczycy ogółem, są nieco pierdyknięci na punkcie samych siebie. Rozpoczęcie zdania, które przewija się przy każdym zgrupowaniu ludzi, nadto często zaczyna się mantrą „A bo tutaj na La Palmie”, „A bo tu na Wyspach Kanaryjskich”, „U nas na La Palmie”…  Kanaryjczycy nie uważają się za Hiszpanów – i słusznie. Zawsze powtarzam, że Kanary to politycznie Europa, geograficznie Afryka, a mentalnie Ameryka Południowa.

Tak czy owak, z Hiszpanami niewiele mają wspólnego; ani nie mieszkają w choć odrobinę podobnym do Iberyjskiego świecie, i zajmują ich zupełnie inne rzeczy i zmartwienia, a i sposób bycia i charakter mają inny. (więcej…)