Plaża Santa Cruz de La Palma

Nowa plaża w Santa Cruz, jupijajej!

Plaża Santa Cruz de La Palma

For. TV La Palma

Witajcie Palmerzy i Palmeryjki. Tym przez ostatnie dni żyje nasza kochana wysepka: po pięciu i pół roku – z trzyletnim opóźnieniem – nareszcie otwarto wielką, 550-metrową plażę w stolicy wyspy, Santa Cruz. Po zdjęciu szpecących miasto od lat metalowych ogrodzeń pierwsi localsi zaczęli nieśmiało dreptać po czarnym piasku i maczać nogi w na razie jeszcze chłodnej wodzie.

Nie było fajerwerków, nie było przecinania jedwabnych wstęg, wszystko jakoś tak ukradkiem, bez czerwonych dywanów, jakby z ukrytym w tle zażenowaniem z powodu bulwersującego poślizgu. Jakby urzędnicy chcieli schować głowy w, nomen omen, piasek. Wieść uderzyła znienacka, data rozdziewiczenia plaży została ogłoszona niewiele przed samym wydarzeniem. Jednak… Palmeryjczycy się jarają, cieszą swoje opalone mordki i mówią, że to “muy bien!”. Szczególnie ci starsi, dla których “nowa” plaża to tak naprawdę powrót do ich dzieciństwa.

(więcej…)

Rejs po Wyspach Kanaryjskich: Teneryfa, La Palma, El Hierro, La Gomera – raport pełny, całościowy

Ęgry Kanary, nasz rejs

Ęgry Kanary, nasz rejs

Teneryfa

Teneryfski księżyc delikatnie pieścił swą łuną wilgotny plastik pokładu, gdy z bagażami władowaliśmy się do portowego baru, celem konsumpcji paru kufli Dorady. Mała knajpka nie tylko przeszła test piwny, ale i test kalmarów, więc uznaliśmy, że Teneryfa odfajkowana i następnego dnia z rańca można opuścić port.

Nazajutrz teneryfskie słońce delikatnie muskało swymi promieniami wilgotny plastik pokładu, gdy władowaliśmy się weń z zaopatrzeniem żywnościowo-trunkowym. Adam i Ewa (wówczas jeszcze bez jabłka, węża i grzechu) + Monia popłynęli łódeczką do Santa Cruz de Tenerife, a my w międzyczasie oddajac się w bezlitosne i omylne ręce GPSa, po wielu kółkach, oddaliśmy wynajęty samochód i zrobiliśmy szybki sajtseeing.

Santa Cruz de Tenerife, Teneryfa

Santa Cruz de Tenerife, Teneryfa

Zahaczyliśmy o pchli targ, odbywający się co weekend w przybrzeżnej części miasta, ale powstrzymałam się od kupna jakże atrakcyjnych gadżetów, takich jak ładowarki do nokii z 1997 roku czy sedesu. Brakowało tylko używanych protez, a pewnie, jakby dobrze poszukać, to by się znalazły.

Wypłynęliśmy. Morze było całkiem spoko, a ja tylko modliłam się wewnętrznie, co by takie pozostało – po 2,5 miesięcznym rejsie po Morzu Północnym uważałam się za z lekka wyczuloną na fale powyżej 2 metrów. Płynęliśmy aż do wieczora, przy akompaniamencie grupki delfinów. (więcej…)

Raport nr 02, odcinek El Hierro. Test cierpliwości

port La Restinga, El Hierro

port La Restinga, El Hierro

Od 4 dni jesteśmy sobie utknięci na El Hierro, w La Restinga, porcie na chyba największym (acz uroczym) zadupiu, które można znaleźć na całych Kanarach – bądź co bądź to “koniec świata” był, zanim przeniesiono stąd pierwszy południk do Greenwich.

Wiatr i j*ne fale nie pozwalają na wypłynięcie, port jest tak mały, że nie ma wody ani prądu by podładować jacht, więc tak sobie koczujemy myjąc się w kranach barowych pod krytycznym okiem filipińskiej barmanki, znamy już wszystkich ziomków z okolicy (codziennie są ci sami, siedzą przy tych samych stołach, robiąc to samo). Nasze umiejętności survivalu pozwoliły wyczaić jedyne publiczne prysznice na wyspie – aby wykąpać się wśród choinek musimy przejechać 15km w jedną stronę i biada temu, kto zapomni mydła. (więcej…)

Rejs Ęgry Kanary, Raport nr 01

Marina La Palma, jacht Garañón, over! Jakoś tak się wydarzyło, iż opiekuję się lingwistyczno-gastronomiczno-załatwianiowo-przewodniczo w rejsie po kanarach, w raźnym jachchie wypłynęło nas 6 polskiego chłopa i dziewcza, a w tej chwili, pisząc z Mariny na La Palmie, po długiej falistej drodze, jest nas już więcej, a obok dobił drugi Więcej…

Żółw w kozim serze na dziko

Żółw

Fot. Zastawnik

Pewnego dnia, gdy słońce swymi promieniami delikatnie pieściło korony drzew, chwyciłam za płetwy i beznadziejne plastikowe okularki z beznadziejną plastikową rurką i pojechałam pooglądać rybki w morzu – taki tam time-killer. Pływam, pływam, i nagle trafiam na wielki kawał żółwia. Nie wiem, czy to syndrom „taaaaaką rybę złowiłem”, ale stwór miał jakiś metr wielkości.

Niestety, żółwik-bidula zaplątany był w sieci, i chyba długo w nich był, bo pokryte były algami. (więcej…)

Żagloświęta

Pan jakby specjalnie do zdjęcia wlazł

Pan jakby specjalnie do zdjęcia wlazł

Od 16 lat 25 grudnia, dzień narodzin Chrystusa – logicznie! –  świętuje się zlotem żaglowców z pozostałych wysp oraz innych zakątków Europy. Żeglarze, pod prymem Conny Spelbrink, stwierdzili szesnaście lat temu, że rozproszone po wyspach święta są nudne i że w sumie możnaby się spotkać w kupie na La Palmie, po drodze robiąc sobie regaty na trasie Gomera-La Palma. I tak zostało.

Pogoda w była wyjątkowo letnia – w słońcu 26 stopni – i zachęciła wiele osób do masowego opuszczenia domów i spędzenia poranka w marinie Santa Cruz de La Palma. (więcej…)