La Palma – grudniowa kontrola jakości

Słońcem łechtane lico

Ostatni raz stopa moja dotknęła cudownej ziemi La Palmy dwa lata temu. Druga zresztą też. Co na pewno zmieniło się od tamtego czasu to łatwość dostępu – dwa lata temu były to linie Norwegian, załapałam się na „bardzo dobry i tani deal” – dziś jest to latający z Londynu EasyJet, gdzie ceny ówczesnego dealu to dzisiejsza normalka.

Wyjazd zapoczątkowały utrzymane w pięknym balansie niespodzianki. Najpierw siadam ja sobie w samolocie, po prawej mam puste miejsce i rzeczę sobie wewnętrznie do swych własnych zwojów: „o, jak fajnie, może nikogo nie będę miała po prawej, będę się mogła położyć na te cztery godziny”. Po paru minutach zastygam z mięśniami twarzy ułożonymi w encyklopedyczną definicję konsternacji, bo dostrzegam wchodzącego do samolotu mojego brata. To nie był zbieg okoliczności. To była misternie przygotowana niespodzianka dla mnie! (zamiast czterogodzinnej ciszy były czterogodzinne śmiechy, bardzo przepraszam pasażerów w okolicach naszych siedzeń, nie zaznaliście przez nas spokoju).

(więcej…)

Puerto Naos

Fraszka na La Palmę

Dialog ze znajomym z Hiszpanii, którego swego czasu przyprowadziłam na La Palmę na dwa tygodnie. Ja: Blablablabla cośtam życie jak życie? On: W pracy nieźle, ale nie podoba mi się trochę miejsce, w którym mieszkam. Po zobaczeniu La Palmy ciężko mieszkać gdziekolwiek, wiedząc, że są takie miejsca na ziemi. Kurtyna

El Remo

La Palma jako reset mózgu

Graja

Graja. Fot. Joshua

Mam dość – rzekła prawa półkula do lewej półkuli wewnątrz głowy, gdy po raz setny z rzędu tyłek usiadł przed tym samym biurkiem, a usta wypiły tę samą kawę z tego samego kubka.

Wsiadły więc półkule, tyłek i usta wraz z całą resztą ciała w samolot i wylądowałay po trudach i znojach przesiadek na lotnisku SPC.

 

(więcej…)

Wszędobylski gekon

Gekon nasika ci w oko. Bezużyteczne informacje o La Palmie

Gekon

Gekon

“Gruba jesteś!” – tak codziennie witała mnie, wystawiając w uśmiechu na światło słoneczne swoje niezbyt kompletne uzębienie, blisko dziewięćdziesięcioletnia sąsiadka z naprzeciwka. Na co uśmiechałam się i równie radośnie, acz pięć razy głośniej, odkrzykiwałam jej “dziękuję!”, odpokazywując jej moje dużo bardziej pełne uzębienie, a i tak nie zawsze mnie słyszała. (więcej…)

Dyplom dla lapalma.pl

Dostaliśmy dyplom.

Prezydent hm, jakby to przetłumaczyć… Królewskiego Stowarzyszenia Kosmologicznego (Real Sociedad Cosmológica de Santa Cruz de La Palma) – Carlos Lugo Hernández, przyznał nam taki dyplom za krzewienie wiedzy o La Palmie. Lans. Teraz nic tylko druknąć i powiesić w sypialni.  

Sabina w kokpicie

La Vitamina. Czyli pierogi w sosie papajowo-kuskusowym

Standardowy rozmiar porcji

Standardowy rozmiar porcji

Smażony banan z batatami w kokosie i kluseczki w sosie ze świeżych kasztanów? Brzmi jak menu weselne George’a Clooneya w najdroższej restauracji pól Elizejskich, tymczasem takie coś powstać mogło tylko w wyniku algorytmu: Polka otwiera restaurację na La Palmie.

La Vitamina, bo tak zowie się restauracja w sercu największego miasta La Palmy, Los Llanos, to centrum najdziwniejszych potraw świata. (więcej…)

Ulica Calle Real w dniu Los Indianos

Los Indianos 2013, już zaraz, za chwilkę!

Los Indianos

Los Indianos

Już jutro ponad 80 tysięcy wbrew pozorom zdrowych psychicznie palmeryjczyków w białych ciuszkach i słomkowych kapeluszach wyjdzie na ulice Santa Cruz de La Palma by rzucać w siebie talkiem do białego, nomen omen, rana. Koło szesnastej tradycyjnie do Santa Cruz podjedzie busik Binter Canarias, coby porozdawać tłumowi charakterystyczne tuby, nadziane talkiem narzędzia zabawy. A wiecie, że o mały włos efektem motyla na Los Indianos w ogóle nie byłoby żadnego rzucania się proszkami? (więcej…)