Gekon nasika ci w oko. Bezużyteczne informacje o La Palmie

Gekon
Gekon

“Gruba jesteś!” – tak codziennie witała mnie, wystawiając w uśmiechu na światło słoneczne swoje niezbyt kompletne uzębienie, blisko dziewięćdziesięcioletnia sąsiadka z naprzeciwka. Na co uśmiechałam się i równie radośnie, acz pięć razy głośniej, odkrzykiwałam jej “dziękuję!”, odpokazywując jej moje dużo bardziej pełne uzębienie, a i tak nie zawsze mnie słyszała.

Pierwszy raz był najbardziej konsternujący, jednak jakieś krańcowe neurony zakopane w kątach czaszki pozwalały wydedukować, że to chyba komplement, a nie obraza. I to największy komplement jaki można usłyszeć od osoby w jej wieku. Bo generalnie to w jej czasach na La Palmie to była bida z nendzom, chłód głód i zniszczenie. Tylko te bogatsze i lepiej ustawione dziewczęta mogły sobie pozwolić na taki gourmet luksus jak kilka kilogramów nadwagi.

Dobór naturalny.

I kiedy już miały te kilka kilogramów nadwagi, były automatycznie mianowane seksbombami. Mając na uwadze niezbyt dużą ilość mieszkańców wyspy, niegdysiejszy brak komunikacji, gdzie podróż kilkunastu kilometrów w linii prostej bywała kilkudniową wyprawą, z której w skrajnych przypadkach nie zawsze wracano żywym (śmierć z zimna lub z wycieńczenia czy głodu), lub gdzie w ogóle przez całe życie nie ruszano się nigdzie poza dwie najbliższe wsie, podaż krągłych niewiast była dość ograniczona.

Starsze osoby na La Palmie to skarbnice historii
Starsze osoby na La Palmie to skarbnice historii

Spotykano się więc na wsiowych fiestach (każda wieś robiła swoją fiestę raz w roku), wszyscy w kupie w jakiejś jednej sali i odbywał się tam dobór naturalny w rytm plumkających plumkaczy. Nie wiem czy to prawda, ale ponoć niektóre babuszki wypychały sobie pupy i brzuchy poduszkami, by wyglądać krąglej. Tradycja fiest pozostała do dziś, kto ciekawski może spokojnie na La Palmie taką wyczaić w sezonie letnim, ale poduszek nikt już nie wpycha sobie pod majtki, chyba że w ramach jakiegoś osobliwego fetyszu.

Dziwne zupy

Zupa z rzeżuchy czy zupa z pszenicy, to bardzo typowe potrawy babuń. Mnie osobiście odstrasza od nich lekki dysonans między moją definicją zupy a tym, co na talerzu, bo generalnie dla mnie trafniejszą nazwą byłby Klocek Kukurydzy w Wodzie.

Billboardy

To dotarło do mnie dopiero po pewnym czasie. Bo generalnie to ryba nie widzi wody. Na La Palmie nie ma billboardów. Tych takich dużych obrzydlistw. Jeśli miałabym sobie wyobrazić taką dużą płachtę, która reprezentuje sumę rzeczy widzianych w ciągu dnia podczas wyjścia z domu, to w moim subiektywnym postrzeganiu w dużym mieście 50% pikseli to byłby beton, a 30% to reklamy. Na La Palmie 60% pikseli to coś zielonego albo niebieskiego, a reklamy to 3%.

Mury

Mur
Mur

Nie ma też zbyt rozwiniętego zwyczaju stawiania murów wokół posesji. Bo mało kto chce, żeby broń Boże przypadkiem nikt nie zobaczył wścibsko skrawka prywatnego fragmentu ogródeczka czy zerknął coś przez zasłonkę swojego okienka, albo stawiałby barykady antywłamaniowe, z zabezpieczeniami i kamerami, odpowiednio wysokie, kolczaste i rażące prądem zdalnie i satelitarnie w promieniu mili. To też nie tak, że murów nie ma – czasem ktoś się zabarykaduje, albo właściciel zwierząt nie chce, żeby mu powylatywały lub pozagryzały mu przechodniów, albo po prostu praktycznie nie chce, żeby zewnętrzne psy mu srały na kaktusy przed domem, więc postawi sobie taki murek.

Główną przyczyną stawiania murów jest… nadmiar kamieni. Po prostu wala się ich tyle, że nie wiadomo co z nimi zrobić; niektórzy robili z nich kopce, ale trochę praktyczniejsze i bardziej estetyczne było ustawianie ich w murki, często bez użycia żadnego cementu.

Murowanie nie jest zainkrustowane w zwyczaj, szczególnie poza miasteczkami, co odzwierciedla też mentalność, bo do niedawna La Palma była arcybezpiecznym miejscem, gdzie można zostawić kluczyki w stacyjce.

Maluch.

Na La Palmie jest fiat 126p. Jeden. Ma aluminiowy zderzak, więc to musi być bardzo stary model. Nie mam pojęcia, skąd się tam wziął.

Prawdopodobnie niedługo wizyty będą płatne
Prawdopodobnie niedługo wizyty będą płatne

Płać za wizytę w Obserwatorium

Obserwatorium Astrofizyczne IAC odwiedza co roku od 6 do 7 tysięcy osób. W związku z niezbyt fajną sytuacją ekonomiczną wszystkiego, centrum rozważa wprowadzenie opłat za wizyty. Wrrr.

Wrodzony talent do angielskiego

La Palma jako ważny port przepływowy był pod dużym wpływem handlowców z Wysp Brytyjskich. Ci swego czasu sprowadzili na wyspy nowe gatunki papas, czyli ziemniaków. Kanaryjczycy muszą jednak wszystko sobie przefonetyzować na swoje, bo nauczenie się oryginału od zarania dziejów wykracza poza ich zdolności językowe. Stąd na przykład popularny gatunek ziemniaka Kinewa (King Edward) czy Autodate (Out of date) (!!!)

...a my narzekamy na polską służbę zdrowia ;)
…a my narzekamy na polską służbę zdrowia ;)

Na północy wyspy nie warto chorować
… Bo z lekarzem zobaczysz się tylko raz w miesiącu.

Żryj hibiskusa

Hibiskusów u nas pod dostatkiem. Jeśli zerwiesz jeden kwiat, możesz wyssać z dna kielicha trochę słodyczy, choć nie każdy gatunek ma wyraźny, cukrowy smak. Fanów napoi gorących muszę zasmucić, bo po ususzeniu i zaparzeniu kwiaty smakują powietrzem, choć nadają wodzie oszukańczo intensywny kolor.

Gekonofobia

Kto przebywał tu trochę dłużej lub krócej, zapewne widział gekona na jakowymś suficie tudzież ścianie. Gekony, zwane przez localsów salamandrami, są małymi nieszkodliwymi zwierzami, które zapewniają szczęśliwy byt każdemu najemcy czy właścicielowi nieruchomości, gdyż utrzymują powietrze wolne od much i komarów. Jedyna szkodliwa rzecz w ich wykonaniu to małe czarne kupy na ścianach. Kupy jednak zasychają i łatwo je usunąć a ostatecznie i pokochać. Natomiast wśród nieco bardziej rdzennych mieszkanców, nazwijmy to, bliżej związanych z ziemią, florą i fauną, istnieje bardzo poważne przekonanie, że oślepniesz, gdy gekon nasika ci w oko. Sama widziałam paniczne, piszczące i sparaliżowane reakcje Kanaryjek na widok gekona.

(Gekony mają kloaki, więc nie sikają).

Podobne wpisy

  • Różnice kulturowe: Palmeryjczyk vs. Europejczyk Kontakt wzrokowy Tak, jak w dzikich częściach wyspy zwierzęta nie nauczyły się bać człowieka, tak Palmeryjczycy nie boją się kontaktu wzrokowego. Na początku jest dziwnie, bo nasze […]
  • Casetas Dziś po raz pierwszy będziecie mieli okazję zobaczyć La Palmę pisemnymi oczami Karoliny. Karolinka od lat pięknie pokazuje Wam wyspę swoimi zdjęciami. Podczas edycji powstającego […]
  • Wywiad z bananowcem Przygotowując nowy artykuł o bananach, tłumaczyłam sobie piosenkę Horcón Boys, kanaryjski slang w przypadku tego kawałka w paru miejscach jednak mnie po prostu przerósł. W […]

2 thoughts on “Gekon nasika ci w oko. Bezużyteczne informacje o La Palmie

  1. uwielbiam Cię czytać… :) Nie wiem kiedy dotrę, ale chcę się oprowadzić w gronie takiego przewodnika po opisywanej LP :) Dziękuję!
    ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.