Przywieź sobie wypas z Kanarów

Plastikowego delfina, ręcznik z napisem Canary Islands i breloczki dla tych mniej ważnych znajomych polecam wziąć i rytualnie podpalić. Skoro czytasz tę stronę, to znaczy, że jesteś człowiekiem niebanalnym i byle chały sobie nie weźmiesz. Ręcznie tkany jedwab, cygara, najlepszej jakości alkohol i przyklejony na twarzy niedosłownie banan, to tylko niektóre z moich propozycji…

  1. Ręcznie robione cygara z La Palmy, fot. Karolina Bazydło
    Ręcznie robione cygara z La Palmy, fot. Karolina Bazydło

    Cygara. Gdy na palmeryjskim stole ląduje cedrowe pudełko, to znaczy, że zaczyna się rytuał cygara. Prawdziwy wielbiciel płucze najpierw usta, aby lepiej docenić smak tytoniu, potem zbliża cygaro do ucha, zgniata i słucha, jak chrupią zwinięte liście. Zapalając cygaro długą zapałką palacze wchodzą w dialog z chmurą dymu. Purero, czyli wytwórca cygar, poprzez odpowiednią mieszankę (palmeryjski tytoń miesza się z innymi, aby złagodzić jego intensywny smak) i zrolowanie osiąga biały popiół, bardzo doceniany przez prawdziwych palaczy. Cygara przywiezione zostały na Wyspy Kanaryjskie w połowie XIX wieku przez emigrantów z Kuby. Fakt, że nie jest to już towar eksportowy, sprawia, że ręcznie robione cygara z La Palmy to nieosiągalne nigdzie indziej trofeum.

  2. Winobranie odbywa się na przełomie września i października. Fot. Karolina Bazydło
    Winobranie odbywa się na przełomie września i października. Fot. Karolina Bazydło

    Wino. Słodkie deserowe wino Malwazja wyciska się depcząc stopami trudny do uprawy gatunek winogrona, a całkiem ciekawie jest pić wino z roślin, które rosną w lawie i pyle wulkanicznym, prawda? Najlepiej smakuje przy ciastku migdałowym. Butelka kosztuje ok. 23 euro i najłatwiej zdobyć ją we Fuencaliente. Mamy też szeroką gamę win czerwonych, wytrawnych i półsłodkich, a ich uprawy oglądać możemy na całej wyspie, szczególnie w Puntagorda, Fuencaliente czy Las Manchas, wina palmeryjskich marek Tendal czy Teneguía dostaniemy w każdym sklepie za ok. 6 eur. Dla wielbicieli smaków dziwnych, polecam wino Vino de Tea, uprawiane w dzikiej Garafía, o mocnym smaku beczek z drewna sosny kanaryjskiej.

  3. Jedwab. Nie dajmy się wykiwać w sklepach z pamiątkami: sprzedawane tam jedwabne apaszki są może i ładne, ale najwyżej są na La Palmie farbowane. Prawdziwy, ręcznie tkany jedwab, z prawdziwych jedwabników zżerających prawdziwe liście morwy, znajdziemy chyba tylko w muzeum Jedwabiu w El Paso. La Palma to ostatnie miejsce w Europie, gdzie produkuje się jedwab w taki sposób. Mając na uwadze wielki zapieprz, jaki muszą wykonać tkające panie, 80 euro za wyprodukowaną przez nie chusteczkę do nosa czy krawat to wyjątkowo atrakcyjna cena.  Niezłe szpanerstwo nosić krawat farbowany na czerwono z gotowanego robaczka cochinilla, którego nawet niewprawne oko ujrzy na La Palmie na niejednej wszędobylskich opuncji figowych.
  4. Biżuteria z lawy. Ładna i jest i dobra. O tu se można pooglądać.
  5. Słodkie alkohole często towarzyszą ciastkom czy kawie
    Słodkie alkohole często towarzyszą ciastkom czy kawie

    Likiery, rumy, wynalazki nalewkowe. Egoztycznymi likierami wydają się te z bananów czy z draceny, ale to nie produkty, które goszczą w prawdziwych kanaryjskich domach. Wyobraźnia i kubki smakowe palmeryjczyków zaowocowały różnymi przepisami na nieco trudniejszy do zdobycia trunek Mistela, który, oprócz skórki pomarańczowej, robi się z produktów takich jak cytryna, cukier, cynamon, anyż, gałka muszkatołowa czy też z ziół, takich jak trawa cytrynowa czy werbena. Gmina Tazacorte jest znana z likieru z kawy, który wytwarza się z rumu, cukru i kawy mielonej (maceracja musi trwać przynajmniej 10 dni). A dla fanów słodkości, pyszny rum miodowy Ron Miel, wytwarzany z trzciny cukrowej i miodu w starej gorzelni w Puerto Espíndola. A Ron Miel dobry jest i lepszy z każdą butelką, czego doświadczyli ci, których po La Palmie niezbyt niewiennie oprowadzałam i doświadczą nieuniknienie ci, których oprowadzę.

  6. typowy kanaryjski sos mojo
    Typowy kanaryjski sos mojo

    Sosy mojo zielone, mojo czerwone i almogrote. Mojo czerwone albo kupić firmy Virginia, albo na jakimś targu robione autorsko. Te targowe są lepsze i reprezentują jakieś zróżnicowanie składników, w markecie nie dostaniemy mojo np. z migdałami. Mojo zielone sklepowe odpada, jest niedobre, trzeba kupić na targu. Zielone mojo pyszne jest gdy w składzie ma też awokado, ale krócej wytrzymuje świeże. A Almogrote – pasta serowo-paprykowa, choć jest produktem z La Gomery, i tak jest pyszne – więc kupić warto.

  7. Kosmetyki. Warto wpaść do jakiegoś sklepu zielarskiego pod szyldem Herboristería i pobuszować w cudach, jakie oferują. Koncentrat z aloesu, dziwne zioła, albo – mój ulubiony produkt – olej z gatunku róży rosa mosqueta, zupełnie nieznany w Polsce, świetny na bliźnienie i do regeneracji skóry (po moim poparzeniu od tłumika motocyklu nie ma dziś śladu). Buteleczka 100ml to ok. 20 eur. Ostrzegam, dla kobiet takie sklepy to Disneyland :)
  8. Sklepowo-kulinarnie. Czyli takie „zwykłe” produkty do domu w byle jakim markecie: oregano leśne o cudnym intensywnym zapachu, liść laurowy naprawdę z lasu, tymianek który pachnie cytryną, kawa – zajebista i tania, gofio: prażone zboże, jeśli ktoś lubi smak dmuchanego ryżu; suszona papryka, żeby samemu sobie zrobić w Polsce mojo; super tani szafran. Kozie sery, świeże, półdojrzałe, dojrzałe, wędzone, jest w czym przebierać. Oczywiście najlepiej na targu wprost od producenta, ale takie sklepowe też są świetne. Cukier trzcinowy jest bardzo aromatyczny, najlepiej kupić taki zbrylony, ciężki i ciemny, który po otwarciu śmierdzi – to znaczy, że fermentuje i że jest z prawdziwej trzciny, a nie jakaś farbowana chała. Miód zebrany przez pszczoły, w zależności od rośliny, na przykład tylko powyżej 2.000 m. n.p.m z roślin endemicznych, albo z kasztanowców, albo z kopru włoskiego. Znajomym zwożę też często kafetiery, uszczelki do niej i dozowniki do oliwy z oliwek, kolorową przyprawę do paelli, suszone figi, ciecierzycę, koncentrat z trzciny cukrowej Panela, dżemopodobne słodycze z gwajawy i pigwy, suszone banany i inne dziwadła.
  9. Sól z Fuencaliente
    Sól z Fuencaliente

    Sól. Naturalna odsalarnia we Fuencaliente zaopatruje kanaryjczyków w przeczystą, morską sól. Coby po powrocie do Polski przywitać się chlebem i solą, możemy też udać się w jakąś kamienną nadmorską dzicz północy i własnoręcznie wydłubać spomiędzy kamieni samoistnie odkładającą się sól oceaniczną – zdobyta samemu smakuje … no może i dokładnie tak samo jak ta z Fuencaliente, ale za to jaka satysfakcja.

Podobne wpisy

  • La Palma – grudniowa kontrola jakości Ostatni raz stopa moja dotknęła cudownej ziemi La Palmy dwa lata temu. Druga zresztą też. Co na pewno zmieniło się od tamtego czasu to łatwość dostępu – dwa lata temu były to linie […]
  • Od użerającego się z moją lapalmanią (Poniższy tekst przygotował mój luby). Jadąc na La Palmę po raz pierwszy miałem przewagę w postaci mnóstwa opowieści mojej ukochanej z pięciu lat pobytu na wyspie. Doskonale znajome […]
  • La Palma jako reset mózgu Mam dość - rzekła prawa półkula do lewej półkuli wewnątrz głowy, gdy po raz setny z rzędu tyłek usiadł przed tym samym biurkiem, a usta wypiły tę samą kawę z tego samego […]

5 thoughts on “Przywieź sobie wypas z Kanarów

  1. Na La Palmie byłam w czerwcu 2012 i od tej pory jestem zakochana w tej pięknej wyspie,nie zdeptanej jeszcze przez turystów,z niecierpliwością czekam na każdy Twój nowy wpis,nie ukrywam że bardzo ciekawi mnie Twoja osoba,zazdroszczę Ci że możesz przebywać i pewnie pracować w tak pięknym miejscu,ja mam jeszcze nadzieję wrócic tam chociażby jeszcze 1 raz po to np.żeby zobaczyć połnoc wyspy albo najchętniej to zamieszkać tam,Tenegia ani Antonio nie przerażają mnie,ani to że kiedys tam może oderwac się kawałek wyspy i nastapi wielkie buuum.A poza tym mieszkają tam fajni i sympatyczni ludzie,przynajmniej tacy mnie otaczali,pozdrawiam serdecznie.

  2. świetna wyspa jakże odmienna od pozostałych,z wyjątkiem el Hierro ,która jest jeszcze bardziej dzika i nie spustoszona przez turystów

  3. Mam taką drobną sugestię: może by stworzyć wpis z opisem targowisk – z adresami(!) i/lub mapką pokazującą wszystkie. Zawsze nas bardzo interesowały (patrz: http://www.eryniawtrasie.eu/13836 ) i zawsze ich szukamy gdy już gdzieś jesteśmy, ale znacznie przydatniejsze byłoby wyszukiwanie ‘przed wyjazdem’ by już sobie coś zaplanować (na przykład tak dobrać noclegi by było blisko targu!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.