Nobody expects the spanish revolution

#spanishrevolution

Pewnie dotarły do Was zdalnie jakieś niusy na temat protestów w Madrycie, Walencji, i tak dalej, ale o co tu właściwie chodzi i co tam się właściwie dzieje?

Zasadniczo, by gdziekolwiek ludzie wyszli na ulicę, musi do tego być naprawdę poważna przyczyna. I jest, i nie ma chyba lepszego video, który w minimum czasu tłumaczy, o co się w zasadzie rozchodzi, niż animacja „Hispanistan” Aleixa Saló, młodego rysownika, który dzięki swojemu dziełu stał się w bardzo krótkim czasie gwiazdą internetu i wszystkich uczestników protestów, zwanych oficjalnie Indignados – czyli Oburzeni. (Napisy ang).

http://www.youtube.com/watch?v=WcEsWASuSi8

Skoro już wiemy o co chodzi, oto, jakie są efekty kredytowego szaleństwa, gdy bańka pierdyknie.

Ludzie biorący udział w protestach są naprawdę różnoracy, głównie są to młodzi ludzie, którzy przyszłościowo wzięli kredyt, gdy wszystko było OK, ufając (zupełnie niesłusznie) że kolorowo będzie zawsze. Kto choć trochę interesuje się tematem i strukturą pieniądza (polecam filmy Inside Job i Overdose) wiedział od dawna, że rozwalanie się piramidy to kwestia czasu.  Jako, że często są to ludzie, którzy stracili pracę, nomen omen nie mają nic do roboty, rozkładając namiot i po prostu mieszkając na placu, biorąc udział w wydarzeniach 24h/dobę. Gazeta Wybiórcza opisuje pikiety w Puerta del Sol w Madrycie w tym artykule – jak się nie chce czytać, to można fotki obejrzeć. Ale nie o tym miało być….

Takie cuda można zobaczyć

Takie cuda można zobaczyć

W każdym razie, pomyśl sobie drogi odwiedzaczu mej witryny, o każdym Twoim znajomym, który ostatnio wziął kredyt. Może o sobie samemu. A teraz pomyśl, że system tych znajomych/cię wydymał – na przykład, hipotetycznie zmyślę, w chwili podpisywania umowy kredytowej, wypłata miesięczna 2500 zł, chleb kosztuje 4zł, składka miesięczna to 1000zł. Obecnie wypłata to 2500zł, składka za to samo 1800zł, chleb kosztuje 8zł, i zostało ci jeszcze 30 lat spłacania kredytu. Nadchodzą wybory. Wybory nie są „istotne”, bo lokalne, ale gdy widzisz że znów możesz wybrać między dokładnie tym samym ugrupowaniem politycznym, który wpędził kraj w kryzys, a drugim dokładnie tym samym ugrupowaniem politycznym, który współwpędził kraj w kryzys, masz prawo zrobić „grrrr”.

Według władzy jednak, jako, że jesteś na ulicy, jesteś niebezpiecznym elementem, który należy troskliwie wyeliminować, by przed Tobą bronić społeczeństwo.

Możesz na przykład być dziewczyną i oberwać w łeb.

http://www.youtube.com/watch?v=neXPB-Ta9Gc&feature=player_embedded

Tłum: “To jest nasza broń”.

Filmy, na których widać nadużywanie władzy przez policjantów, rozchodzą się po necie błyskawicznie.

A w mediach głosi się, że protestujący są agresywni, więc policja musi interweniować. Widziałam fotkę, jak policjant w cywilu, w palestyńskiej chuście (!!!) obija cywila pałką, jeno już jej nie mogę znaleźć.

Kręgi dyskusyjne

Kręgi dyskusyjne

A na La Palmie…

Na La Palmie to samo, tylko w mikroskali i bardzo spokojnie. Zainteresowani spotykają się na placu, kto ma coś do papu, oferuje przybywającym za free,  jedna babeczka robiła za free t-shirty tematyczne, ludzie łączą się w grupy i dyskutują, spisują wnioski, każdy może wziąć megafon i zabrać głos, a turyści się gapią i nic nie rozumieją z plakatów 🙂

A na koniec, do posłuchania (napisy ang), kawałek tematyczny skomponowany przez moich znajomych palmerów (tych samych, co z video z domówki 😉 ) – mnie jakoś nie kręci osobiście, ale grzechem byłoby się nie podzielić. Wolę Spanish Bombs od La Phaze 🙂

I taki komentarz refleksyjny: Gdy jechałam parę lat temu taksówką po Warszawie, i zobaczyłam wszędzie żurawie oblepione markami Acciona, Dragados itd (hiszpańskie potęgi budowlane), żal mi się trochę zrobiło, że te potwory uciekają z tonącego statku i chwytają się nowego, świeżutkiego kraju, by robić dalej swoje. Przykro się robi widząc, jak moja skrzynka pocztowa zapełnia się reklamami Bardzo Tanich Lokat, Superkredytów na mieszkania, Wypasionych Prezentów od Banku, i że Polska idzie w dokładnie tym samym kierunku, co Hispanistan. To co się stanie dalej, zależy od długoterminowej troski o kraj sfery rządzącej (ciężko na to liczyć w jakimkolwiek systemie patrzącym na 4 lata naprzód) i kolektywnym zainteresowaniu uczeniem się na błędach innych krajów, na co też bym nie liczyła. Wnioski każdy wyciąga swoje.

¡Yo también estoy indignada! 🙂


4 Komentarze

nrm · 23 czerwca 2011 o 14:52

na zdjęciach raczej takie dzieci kwiaty niż przeciętni obywatele 😉

Administrator · 23 czerwca 2011 o 15:02

Byłam z aparatem ino raz, jak zostali tylko ci najtwardsi, ale tak działo się na Teneryfie też (nie wiem jak gdzie indziej), “przeciętni obywatele” szybciej wracają do swoich zajęć 🙂 Sa foty w sieci ale jako ze nie moje, to nie czuje sie moralnie uprawniona do ich wrzucenia

bushi · 6 lipca 2011 o 07:19

Twoje wnioski sa jak najbardziej sluszne – w obecnym systemie nie ma ratunku. Jedyna szansa jest rewolucja. O ile wiem we Wloszech panuja podobne nastroje co w Hiszpanii, a biorac pod uwage co sie dzieje teraz w Afryce, moze byc ciekawie niedlugo 🙂

Administrator · 6 lipca 2011 o 12:44

Włochy, Grecja, Islandia, Portugalia, Irlandia, USA, Afryka, i mnóstwo krajów w kolejce – tylko komu się chce wierzyć, że to wszystko to iluzja, przecież w PL ekonomia na full, wypłaty rosną, niektórzy latają po Europie by naprawić jeden komputer i jeszcze im za to płacą, kryzys? Jaki kryzys!… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *