Fiesty, fiesty, fiesty!

 

Jak się bawić, to się bawić!
Jak się bawić, to się bawić!

Wyobraźcie sobie 11 tysięczne miasteczko, które jednego, jedynego dnia do bladego rana dnia następnego rozbrzmiewa kubańską muzyką i zapełnia się, według różnych danych, 60-90 tysiącami imprezowiczów przebranych w białe stroje, słomkowe kapelusze i obrzucających się nawzajem…
talkiem.

 

 

Los Indianos

Rozdawanie talku
Rozdawanie talku. Fot. Raquel Concepcion

Los Indianos to najważniejszy dzień w roku na La Palmie, dzień największego impetu karnawałowego i absolutna duma mieszkańców. Nawet najwięksi nudziarze, którzy nigdy nie wychodzą z domu, tego dnia stracić nie mogą.

Nazwa Los Indianos pochodzi od „tych, którzy wyemigrowali do Indii” (czyli – logiczne – do Ameryki Południowej) i odnosi się do emigrantów kubańskich, którzy po powrocie na La Palmę paradowali ostentacyjnie demonstując bogactwo i pieniądze przywiezione z emigracji.

Początek zwyczaju walki na talk według miejskich legend sięga wieku XIX. La Palma była w dawnych czasach jednym z najważniejszych portów Europy, jako ostatni przystanek dla statków wypływających do Nowego Świata.

Los Indianos na głównej ulicy Santa Cruz
Los Indianos na głównej ulicy Santa Cruz

Pewnego dnia do portu przybił żaglowiec załadowany zepsutą mąką. No i co można wtedy z taką mąką zrobić? Oczywiście, poobrzucać się nią na ulicy. Z czasem mąkę zastąpiono mniej inwazyjnym talkiem.

Strój obowiązkowy dla mężczyzn to biała koszula, najlepiej model guayabero, białe spodnie i kapelusz słomkowy.

Dla kobiet, biała długa spódnica do ziemi, biała falbankowa koszula, kapelusz, można założyć czerwoną lub inną biżuterię – najlepiej, jeśli jest przesadnie widoczna.

Dodatkowa opcja ubioru dla indywidualistów to usmarowana na czarno twarz, wypchany mega biust i ogromny tyłek, przykryty kolorowymi lub kratkowanymi szmatami – to strój służącej, słynnej Negra Tomasa.

Negra Tomasa
Negra Tomasa

Mile widziane akcesoria to sztuczne banknoty, walizy, torby, gitary, cygara. W ramach własnego ekwipunku nosi się mojito, rum i lód.

Z takim ekwipunkiem możemy robić to, co robić tego dnia należy – tańczyć, śpiewać, rozmawiać z nieznajomymi i znajomymi i konsumować wszelkiej maści trunki, chroniąc je przed wszechobecnym talkiem. Niektórzy noszą butelki dla dzieci czy inne wynalazki plecakowo-słomkowe, by ochronić rum przed białym pyłem.

 

 

Los Indianos nocą
Pozamiatać trzeba

Nie polecam brać drogiego sprzętu fotograficznego bez uprzedniego zawinięcia go w plastik.

Fiesta ta odbywa się tylko i wyłącznie w Santa Cruz de La Palma, a podobna impreza organizowana na Gran Canarii spotyka się z ostrą krytyką jako ostentacyjna kopia. Prawdziwe Indianos wpisane w duszę i historię, tylko na La Palmie!

 

 

Karnawał

Bliźniaczki?
Bliźniaczki?

Los Indianos to najważniejszy dzień karnawału, lecz na tym imprezowanie się nie kończy.

Zostają jeszcze dwie soboty do wykorzystania! Już nie tak masowo, ale dwa największe miasteczka La Palmy tych dni zapełniają się przebierańcami wszelkiej maści. Każdy przygotowuje strój dla siebie – część z nich jest naprawdę dopracowanych i wymaga dużo pracy.

 

 

Ghostbusters
Ghostbusters

Największy sukces odnoszą przebrania grupowe – np. 12 mopów biegających po ulicy, duo „Czerwony kapturek – wilk”, 20 gladiatorów czy palm bananowych, wataha kurczaków i tym podobne.

Leni strojowych nie brakuje, tu korzystną sytuację mają mężczyźni, którzy masowo przebierają się w szpilki, krótkie spódniczki, peruki i okropne makijaże.

Najlepsze przebranie to takie, w którym nie rozpoznają cię na pierwszy rzut oka twoi znajomi. Karnawał na La Palmie różni się od tego obchodzonego na większych wyspach kameralną atmosferą.

'70 ...
’70 …

Tu nie ma wielkich gal, pełnych przepychu wyborów królowej karnawału a’la Rio de Janeiro czy pokazów Drag Queen (a jeśli już są, to też „familijne”)…

Tutaj ludzie bawią się razem na ulicy spotykając się ze znajomymi, a nie na trybunach, oglądając przygotowany show.

 


Pochówek Sardynki

Sardina
Sardyna

Koniec karnawału to równie dobry pretekst do imprezowania jak jego początek i trwanie. Zgodnie ze zwyczajem na koniec karnawału w miasteczkach przygotowuje się wielką rybę, którą po nocy tańców należy rytualnie spalić, by symbolicznie ostatecznie pożegnać karnawał.

Różne miasteczka palą sardynkę w różnych terminach, co oznacza, że celebrowanie końca karnawału ciągnąć się może parę ładnych tygodni.

 

Danza del Diablo, czyli taniec diabła

Danza del Diablo
Danza del Diablo. Fot. Paul Wilson

Taniec diabła, lub, jak to nazwał jeden z wizytujących wyspę Polaków, cytuję – „zapierdalanie za ognistym diabłem”, to druga najbardziej popularna i gloryfikowana fiesta La Palmy.

Na małym placyku ledwie 2,700-tysięcznego miasteczka co roku jednej wyjątkowej nocy gości 5 tysięcy osób, by po godzinach tańca w rytmach salsy i merengue doczekać się w późnych godzinach nocnych, a właściwie już prawie porannych, symbolizującego zło diabła, ziejącego fajerwerkami i wypuszczającego wokół siebie ognie sztuczne.

 

 

Fot. Paul Wilson

Tuż przed kulminacyjnym momentem, w którym pojawia się diabeł, orkiestra śpiewa hymn fiesty „tiriri tiriri ti ti, el diablo va a salir”, tłum szaleje, ściąga koszulki (niestety tylko faceci) i szykuje się do typowej demonstracji – im bliżej diabła będziesz, tym fajniejszy z ciebie gość.

Tradycyjny diabeł zrobiony był z puszek, dziś zrobiony jest z włókna szklanego, chroniącego lepiej schowanego w środku i odpalającego ognie sztuczne „pilota” przed dymem, strój zachowuje jednak oryginalny wygląd sprzed lat.

 

 

Iskry
Fot. Paul Wilson

Wbrew pozorom to bardzo bezpieczna fiesta, sama wylądowałam raz na niej podłodze, ale nawet nie zdążyłam tego zauważyć, gdyż zostałam automatycznie postawiona na nogi przez nieznajomego mi współimprezowicza. Mam też kurtkę z wypaloną iskierką dziurą, która to dziura zawsze przypomina mi moją pierwszą Danza del Diablo.

W roku 2010 otwarta została nowa marka piwa, zwana ku chwale fiesty „Danza del Diablo” i nie byłoby w tym nic tak nadzwyczajnego, gdyby nie dwa fakty: jest to niepopularne na Wyspach piwo czarne, a markę otworzyła… Polka z Belgiem. I jest bardzo smaczne!

Bajada de la Virgen i Romerie

Bajada de la Virgen
Bajada de la Virgen

Okres fiest bajady trwa około 2 miesiące, a odbywa się on w interwałach pięcioletnich. To szczególnie ważny okres dla palmeryjczyków, ponieważ, sięgający historią 17 wieku, jest zakodowany w sercach jako ważne wydarzenie z dzieciństwa. Już na Boże Narodzenie co roku się nie można doczekać, a tu przyszło pięć lat czekać!

„Podfiest” Bajada ma tyle, że życzę powodzenia temu, kto chciałby je zobaczyć wszystkie. Wspomnę więc o tych najważniejszych. Romería to w dosłownym tłumaczeniu pielgrzymka. Kto jednak widział choć jedną, wie, że z pielgrzymkami w powszechnym tego słowa rozumieniu nie mają one wiele wspólnego.

Bajada de la Virgen
Ludzi nie brak.

Otóż zjeżdżają się mieszkańcy różnych zakątów wyspy i z wysp sąsiednich, przywdziewając stroje ludowe – różne dla poszczególych wysp i miasteczek (takie pasemka to Teneryfa, a takie skarpetki to Santa Cruz, a taka czapeczka to Garafía…) Piechotą lub na zmontowanych wozach i karocach przejeżdżają powolutku, bez pośpiechu główną ulicą danego miasteczka, rozdając przechodnym i konsumując typowe, proste jedzenie – mięso, jajka, banany, prażone zboże, chleb smarowany chorizo i na popitkę wino. Romeria w Santa Cruz jest wyjątkiem i karoc z jedzeniem nie ma… jest chyba trochę zbyt pochyło i za daleko :)

 

Gitara. Dodatek obowiązkowy
Gitara. Dodatek obowiązkowy

Wskazane są gitary, timple (kanaryjska wersja gitary przypominająca nieco ukulele), akordeony i inne mniej poręczne instrumenty. Pochód zwykł docierać do miejsca docelowego – zazwyczaj jakiegoś placu – o dość późnych godzinach, gdzie impreza trwa do ostatniego klienta.

Nawet najmniejsze, kilkudziesięciomieszkańcowe pueblo, robi swoją romerię! Częstotliwość to czasem raz na rok, raz na dwa, raz na trzy – a stolica La Palmy robi swoje święto raz na pięć lat, tym większa to do świętowania okazja.

 

Virgen de las Nieves
Znoszony do stolicy kawałek dziewicy :)

Pochód zaczyna się wysoko w górach, gdzie w kapliczce czuwa Dziewica Śniegu ;-) Virgen de las Nieves, którą rozmontowuje się na kawałki i w takiej formie znosi pochodem do Stolicy. A pochód bynajmniej do najnudniejszych nie należy! Słowo pielgrzymka nabrało tu zupełnie nowego wymiaru…

Santa Cruz zapełnia się tysiącami ludzi, a niedobitki , którym było w pochodzie wyjątkowo wesoło, docierają do późnych godzin nocnych.

 

Dialog (Bajada de la Virgen)

Dialog
Dialog

Ciekawą tradycją jest też dialog statku z zamkiem Castillo de la Virgen. Raz na pięć lat symbolicznie broni stolicy sznurkiem armat, które w dawnych czasach, gdy La Palma była najważniejszym portem w Europie i ostatnim przystankiem przed wyprawami do Nowego Świata, musiały starać się odstraszać piratów – i które stoją na swoim miejscu po dziś dzień. Sam rytuał wystrzałów i dialogu nie jest może pasjonujący, ale głośność imponuje.

 

 

Pandorga (Bajada de la Virgen)

Pandorga
Pandorga

Bardzo ładna tradycja to Pandorga, czyli nocny pochód lampionów. Biorą w nim udział dzieci, które przygotowują papierowy lampion na patyku, i świecą w środku świeczkę. Iść mogą w towarzystwie rodziny. W tym roku wzięło w nim udział ok. 1200 dzieci – ponad 200 więcej niż 5 lat wcześniej. W nocy po pochodzie, lampiony wrzuca się do wąwozu i rytualnie spala, kończąc fiestę pokazem ogni sztucznych.

 

I, najważniejszy dzień Bajady, absolutna świętość – taniec karłów, czyli Danza de los Enanos.

Taniec karłów
Taniec karłów

Dawno temu, po podboju kanarów przez Hiszpanów, według miejskiej legendy (a historii jest kilka), starszyzna postanowiła ponabijać się z Francuzów. A że Francuza nikt na oczy nigdy nie widział, to ich wyobrażenie było trochę przesadzone. Początkowo jako przedstawienie organizowane dla dzieci, na małym placy w Santa Cruz, dziś musi odbywać się za opłatą na specjalnie konstruowanym stadionie (ponad godzina w kolejce, mimo przypisanej godziny seansu na bilecie), w bodajże sześciu sesjach, a potem w sesjach nocnych na ulicach Santa Cruz – gdzie spektakl zobaczyć można za free, jednak z racji braku przestrzeni konkurować trzeba o nią z pełnymi poświęcenia ludźmi, którzy wcześnie zaklepują sobie miejsce z krzesełkami i lodóweczkami.

Karzełek Enano
Karzełek Enano

Taniec odbywa się przy wyjątkowo wrzynającej się w mózg melodyjce, skomponowanej przez Luisa Cobiellę. W środku przebrania skrywa się normalny człowiek, żaden karzeł – porusza jednak nogami jedynie od kolan w dół. Praca jako karzeł-tancerz to wielki honor i nie każdy jest w stanie sobie z tą robotą poradzić, bo jest wyjątkowo wyczerpująca, a tańczyć trzeba od popołudnia, całą noc, do rana, aby ostatni pokaz odtańczyć o godzinie 10.00. Podobno podczas jednej nocy tancerze tracą 7kg wagi. Ja do końca w to nie wierzę, ale że to zajęcie wyczerpujące, nie ma wątpliwości.

Corpus Christi

Corpus Christi
Corpus Christi

..czyli Boże Ciało. Tradycyjnie dekoruje się ulice konstrukcjami o symbolice różnorakiej, jednak najczęściej religijnej (choć widziałam też z gejszami…), dekorowane ziarenkami, kwiatami, nasionami, gałązkami czy solą.

Nie wszystkie miasteczka dekorują swoje ulice. Najładniejsze konstrukcje obejrzeć można w Mazo, a także w mieścinie El Paso.

 

 

Robota dla cierpliwych
Robota dla cierpliwych

Później, po tych starannie wykonanych dywanach, odbywa się przemarsz procesji jakiejś lokalnej dziewicy, polityków i mieszkańców, którzy bezczelnie depczą i niszczą całą robotę.

Niektórzy się wycwanili, i robią prostą podłogę i skomplikowane elementy pionowe.
Jakby powiedział Obeliks, „Ale głupi ci Rzymianie” :)

 

 

San Antonio del Monte

San Antonio del Monte
San Antonio del Monte

Wyobraźcie sobie koniec świata – totalne odludzie, gdzie jest więcej kóz, niż mieszkańców, przejeżdża 5 samochodów na godzinę (z czego 4 to jeepy) i nigdy nie dzieje się nic. Poza jednym dniem, kiedy zlatuje się kilka tysięcy osób – z rana, by obejrzeć tradycyjny konkurs na zasadach „czyje krowy są silniejsze i szybciej przeciągną ciężar do linii” – zjeść lokalny ser i popić winem, a dzieciakom pokazać kozy, świnki, konie i owczarki garafiańskie. Chodzę co roku i jeszcze mi się nie znudziło.

 

 

Przed pyłem ucieczki nie ma
Przed pyłem ucieczki nie ma

Wieczorem natomiast na placu odbywa się impreza dla młodszych generacji, typowa salsowo-merenguowa impreza z orkiestrą z remizy. Młodsza generacja przyjeżdża w piątek, rozkłada namioty, i zwija się w niedzielę rano, przez ten czas nie mając prysznica czy jakiejś konkretnej łazienki do dyspozycji. Mimo, iż to letnia impreza, w nocy zwykło być potwornie zimno, ale z rumem żadna temperatura nie straszna ;) Miejsce fiesty nie jest wyasfaltowane, a pył dróg elegancko zdobi przybyłe samochody, które to zapylone pojazdy można po imprezie napotkać na całej wyspie – od razu widać, kto leń i komu się umyć nie chce.

 

Moros y Cristianos

Moros y Cristianos
Zamek Moros y Cristianos

Odbywająca się w nieco mniej dzikiej, ale i tak niezbyt uczęszczanej częsci północy wyspy, fiesta symbolizująca historyczne zwycięstwo Hiszpanii nad muzułmanami. To fiesta, która odbywa się w różnych miejscach Półwyspu Iberyjskiego, celebrowana gdzieniegdzie z przepychem, zupełnie niepopularna na wyspach kanaryjskich.

Jednak ktoś kiedyś przy rozmowie przy jakimś piwie musiał wpaść na pomysł, by zorganizować ją także wśród mieszkańców Barlovento – do tego na swój osobliwy barlowenteński sposób. A mieszkańcy mają nie lada ubaw. Konstruuje się duży kartonowy zamek muzułmańcki z jednej strony wąwozu –przybyli widzowie mają świeny widok z jego drugiej strony.

Biedne ofiary
Biedne ofiary

Przebrani Barloventanie wykrzykują głośno na cały wąwóz jakieś stylizowane na arabsko bzdury. U siebie – to wiem z pierwszej ręki – konsumują różnorakie ciecze, czekając na godzinę zero, o której przybywają hiszpanie, by zamek podbić, odpalić armaty, ofiary porwać i przedefiladować z nimi – już w wersji pokrwawionej farbą – przez miasteczko.

2 thoughts on “Fiesty, fiesty, fiesty!

    1. Diabeł jest zawsze siódmego września, restza fiest jest ruchoma w kalendarzu (z kategorii: „ostatnia sobota przed trzynastym czerwca”, albo „dwa tygodnie przed trzecim dniem adwentu”)…

      Kalendarz aktualnych i minionych fiest jest pod http://www.canariasfiesta.com/, acz po el hiszpańsku.

Odpowiedz na „AdministratorAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.